Gildia Cosel

Rzemieślnictwo średniowieczne

Archiwum dla torba pielgrzymia

Falcon 2014

Nie, nie będziemy tam osobiście (czego bardzo żałujemy), ale nasze wyroby już tak. Dzięki uprzejmości Ingvara z Reenactment Market każdy będzie mógł zobaczyć i – co najważniejsze – pomacać to, co robimy. Zapraszamy serdecznie na stoisko RM. I to nie tylko ze względu na nasze wyroby, ale też zachęcamy do obejrzenia innych towarów, które będą tam prezentowane. Naprawdę warto!

No, we will not be there in person (which we really regret), but our products will be there. Courtesy of Ingvar from the Reenactment Market everyone will be able to see and most importantly – to touch that, what we do. We invite you to stall of RM. Not just because of our things, but we encourage you to look at other products that will be presented there. They really worth it!

Reklamy

Torby pielgrzymiej ciąg dalszy

Nie ustaję w pracach nad kolejnymi elementami doposażenia potencjalnych klientów.
Jako że pierwsza torba pielgrzymia poszła niemalże na pniu w Warszawie, szyję następne, żeby inni tez mogli skorzystać.
Szyję je ręcznie – od początkowych ściegów, których nie zobaczy się, nie prując torby dogłębnie, po szycie ozdobne, usztywniające nieco klapę torby.
Zajmuje to sporo czasu, a i palce po jakimś czasie zaczynają piszczeć, że już mają dość, ale dzielnie się trzymam. Przy tym na dniach (jak tylko przyjdzie wreszcie wełna od Yngvild – ręcznie przędzona, farbowana naturalnie) zasiądę do krosien, żeby tkać krajki na zamówienie. Czasu coraz mniej, stresu coraz więcej.
No ale…
Jedna torba w ślicznym, fioletowym kolorze już jest gotowa. I powiem szczerze, że wygląda o wiele lepiej, niż ta pierwsza. Jak obiecałam, że kolejne będą tylko lepsze, tak wywiązałam się z postanowienia.

Torba pielgrzymia sztuk… pierwsza

Przysiadłam i zrobiłam.
Zupełnie pierwszą, dziewiczą torbę pielgrzymią.

Oczywiście nie obyło się bez pomyłek, bo to by było niemożliwe. Otóż przy zszywaniu pomyliły mi się strony i dziwnie wyglądała klapa zamykająca torbę. Chwila prucia i ponowne przeszycie poprawiło wygląd zdecydowanie.

Starałam się bardzo, żeby wszystko było równiutko i porządnie, ale szycie po nocy, przy sztucznym świetle oczy szybko się męczą. Zwłaszcza moje ślepawce kaprawe, no i wyszło, jak wyszło. Pruć nie mam już siły.

Druga torba na pewno będzie lepsza.